Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szekspir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szekspir. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 września 2014

Teatr Szekspira i Borough Market w Londynie.

Minely kolejne dwa dni naszej szkoly bez szkoly. I tak jak pisałam ostatnio, tak i te dwa dni spedzilysmy głównie na swiezym powietrzu. Mimo, ze termometry nadal pokazują sporo ponad 20C i pogoda jest typowo letnia zdaje sobie sprawę z faktu, ze zima czeka za rogiem. Gdy juz do nas dotrze będzie wialo i padało bez końca. Czerpiemy wiec ile się da z cudownej jesieni, nie chcemy przegapić ani jednego promyka slonca.

Wczoraj rano gdy wstalysmy, a byla juz prawie godzina 8, Zara chciała popisać trochę po sladzie. Następnie bawiła się karetka, lekarzami i pacjentami. Ja w tym czasie posprzatalam szybko mieszkanie i o 12 juz nas nie bylo w domu. 

Wczoraj mialysmy bardzo aktywny dzień. Razem z ciocia Elena (która tez mieszka w Londynie) i ciocia Olga (która przyleciała nas odwiedzić z USA) poszlysmy do Teatru Szekspira. Nigdy wcześniej tam nie byłam, ale totalnie się w tym miejscu zakochałam. Poszlysmy na sztukę "Komedia omyłek". Wiem repertuar nie dla Zary. Moja córcia z początku byla bardzo zainteresowana sztuka, później zadawała wiele pytań związanych z teatrem, praca aktorów, kostiumami, scena, a gdy juz się jej zaczelo nudzić (po godzinie) - wyszlysmy. Ja od dziecka uwielbiałam teatr i bardzo bym chciała zaszczepić w niej te milosc,tak wiec nic na sile. Zwykle zresztą chodzimy na sztuki i przedstawienia dla dzieci, dzisiaj byl wyjątkowy dzień.





Przed teatrem, czekając na ciocie zrobilysmy sobie maly spacer po Borough Market - największym i najstarszym targu z zywnoscia naturalna. To niesamowite jak wiele mozna nauczyć dziecko na targu. Nazwy owoców, warzyw, ryb... Ich wlasciwosci zdrowotne i pomysły na potrawy z nimi w roli głównej. A co najwazniejsze smaki i zapachy. 







Przygladalysmy się także najstarszej katedrze gotyckiej w Londynie.







Potem odebralysmy tatę z pracy i podziwialiśmy najwyższy budynek w Europie - Shard.




Dokładna relacja z tego dnia czeka na zainteresowanych na naszym małym podróżniczym blogu
Rodzinne podróże, gdzie oczywiście zapraszam!   


Dzisiaj odwiedzilysmy ogrody królewskie, bawilysmy się na magicznym placu zabaw poswieconym Ksieznej Dianie i wspólnie gotowalysmy obiad. Ale o tym jutro.


 



środa, 17 września 2014

Jesien, kasztany i jazda konna.

Wczorajszy dzień spedzilysmy głównie na zewnątrz. Mimo gęstej porannej mgły, w południe wyszło piękne słonce i bylo ponad 20C. Bylo pięknie, szkoda nam bylo marnować taka pogodę na siedzenie w domu.

Odwiedzilysmy stadninę koni. Zara chce nauczyć się jezdzic konno. W czasie studiów zrobiłam papiery instruktora jeździectwa i obraz galopujących nas razem nad brzegiem morza, bardzo mi się podoba! Uwielbiam konie i bardzo się ciesze, ze Zara tez jest nimi zainteresowana. 





 Wiem, ze na prawdziwe lekcje Zara jest jeszcze za mala, ale liczyłam chociaż na przejazdzki na kucykach. Tak w ramach oswojenia się i zaprzyjaznienia z "dużym zwierzem". Niestety odmówiono nam. Stadnina prowadzi zajęcia dla dzieci dopiero od 5 roku życia, musimy wiec poczekać kilka miesięcy. 
W czasie wakacji szkolnych sa prowadzone zajęcia na kucykach. Będziemy w nich uczestniczyc.
Sa jeszcze dwie stadniny, które prowadza zajęcia dla dzieci. Jedna na Richmond druga to Lee Valley.
Pierwsza prowadzi zajęcia na kucykach dla dzieci w wieku 3-6 lat, ale jest bardzo daleko od nas. Druga jest bliżej, ale oficjalnie prowadzi zajęcia dopiero dla 5 latków. Wygląda na to, ze do kwietnia będziemy podrózowac do Richmond. Co tez nie jest takie zle, bo to przepiękny park!


 Gdy bylysmy w stadninie rozpoczynały się zajęcia dla dzieci, Zara ogladala je i co chwile pytała, "Mamo kiedy ja bede mogla? Zorganizuj mi cos! Proszę!"





Wycieczka do stadniny mimo, ze nie udało nam się zapisać na zajęcia byla bardzo ciekawa. Zara zadawała setki pytań. Rozmawialysmy o budowie konia, jego rasach, kolorach. O tym co znajduje się w stajni i w co "ubrany" jest koń w czasie jazdy.


Gdy wyszlysmy ze stadniny, Zara oswiadczyla, ze jest bardzo głodna i musi natychmiast cos zjesc, zeby szybko urosnac. Zatrzymalysmy się wiec na lunch, a potem udalysmy na zakupy, w których Zara mi pomagała. Podawała produkty o które prosiłam, liczyła je, szukała ich.




Po południu przyszedł tez czas na zabawę w parku. Zbieralysmy kasztany, robilysmy zawody, która z nas znajdzie ich więcej. Rozmawialysmy tez o jesieni i rozpoznawalysmy napotkane po drodze drzewa.












Spacer po parku zakonczylysmy godzinnym szaleństwem na placu zabaw.









Rano przed wyjsciem z domu czytalysmy trochę i rozpoznawalysmy poznane samogłoski.









To bylo wczoraj. Dzisiaj bylysmy m.in. na sztuce Szekspira w Shakespeare's Glob
Zdaje sobie sprawe z faktu, ze twórczosc Szekspira to nie jest najodpowiedniejszy repertuar dla czterolatki. Niemniej jednak samo przebywanie w tak magicznym miejscu bylo niesamowite i zapoczatkowalo lawine pytan o aktorów, scene, kostiumy... Na Hamleta czy Romea i Julie  przyjdzie jeszcze czas.





O teatrze opowiem jutro.